16.6.17

Maj w zdjęciach i kod rabatowy!

 1. My 2. Phenome - uwielbiamy i polecamy 3. Zwyczajnie i fajnie 4. Osiedlowe
5. Zoom na salon 6. Niezbędniki 7. Wyciszam się z "Ciszą" 8. Witaminy w serum dla mamy
9. Szaro - zielono 10. Nowa, trochę kolorowa 11. Matka Polka 12. Mrożoną, raz!
13. Drzemki czas 14. Caudalie - nowa pielęgnacja, czas start! 15. Spacery małe i duże 16. Jak wiosna to szparagi!
17. Mój czas 18. Nowości kilka 19. Paski i dżinsy - zawsze! 20. Moi <3


PS. Jeśli lubicie klasykę zajrzyjcie do sklepu Daniel Wellington! Teraz z hasłem "DWblackraspberry" otrzymacie 15% zniżki na całe zakupy. Kod jest waży do 16.07.2017. Korzystajcie!

11.6.17

Pielęgnacja włosów z L'biotica

Kosmetyki L'Biotica każda z Was na pewno zna, a przynajmniej o nich słyszała. Ja markę poznałam dobrych kilka jak nie kilkanaście lat temu gdy zaczęły wypadać mi włosy. Pamiętam, że intensywnie używałam wtedy maski Biovax do włosów słabych, skłonnych do wypadania. Uwielbiam ją do dziś i nadal chętnie stosuję. Tym razem jednak chciałam napisać Wam o kilku innych produktach, które w ostatnim czasie testuję. To co, zaczynamy.




Biovax, Opuntia Oil&Mango - to nic innego jak intensywnie regenerująca maska inspirowana naturą. Przeznaczona do włosów zniszczonych, bardzo zniszczonych i matowych. W 87 procentach skomponowana ze składników pochodzenia naturalnego, bez zawartości parabenów, SLS/SLES, silikonów czy parafiny. Bogata za to w ceramidy, masło mango a także najdroższy spośród olei roślinnych czyli olejek z opuncji figowej. Mix tych składników tworzy unikalny kompleks LipidFX, który to, cementuje zniszczona powierzchnię włosa tym samym go odbudowując. A to efekty, które obiecuje producent:
-włosy lśniące, miękkie i intensywnie nawilżone
-odbudowana struktura włosów, odporna na uszkodzenia
-włosy głęboko zregenerowane i zdyscyplinowane

Przyznam szczerze, że moje włosy nie są w jakiejś strasznej kondycji, ale regeneracji i nawilżenia zdecydowanie potrzebują, a raczej potrzebowały bo maska podołała tu świetnie i spełniła swoje zadanie. Nawilżyła, odbudowała, wygładziła, a tym samym nie obciążyła moich cienkich włosów oraz nie przyspieszyła przetłuszczania. Wciąż tak naprawdę ją stosuję, a włosy zaraz po zastosowaniu, jak i następnego dnia są lśniące, puszyste i super nawilżone przez co tez lepiej się układają, a wszystko to dzięki zastosowaniu kosmetyku 2 razy w tygodniu przez zaledwie 10-15 minut.



Biovax, Glamour Diamond, Szampon - szampon z nowej linii Biovax. Intensywnie regenerujący, łączący w sobie drobinki najszlachetniejszego z kamieni i bogaty kompleks minerałów, które współgrają ze sobą tworząc wyrafinowaną pielęgnację dla włosów wymagających wzmocnienia. Bogata formuła kosmetyku nie tylko myje, ale też pielęgnuje włosy, otulając je prawdziwym luksusem. Kremowa piana i luksusowy zapach, swoją drogą bardzo delikatny i przyjemny, sprawiają, że mycie włosów staje się rozpieszczającym zmysły rytuałem.

Tak więc szampon ma za zadanie wzmacniać, regenerować, a także dawać poczucie luksusu, a co sądzę o nim ja? Zdecydowałam się na niego ze względu na obietnicę wzmocnienia i choć podeszłam do tego trochę sceptycznie to mile się zaskoczyłam ponieważ wzmocnienie na serio otrzymałam! Pierwsze efekty zauważyłam już po 2 tygodniach regularnego stosowania, tak jak włosy po ciąży leciały mi garściami tak nagle jakby ręką odjął. Przestały wypadać w nadmiernej ilości i wzmocniły się. Co więcej, kosmetyk nie tylko wzmacnia, ale też dodaje blasku i nawilża jednocześnie pozostawiając włosy sypkie i lekkie. Świetnie oczyszcza, dobrze się pieni i, co dla mnie bardzo ważne, nie podrażnia skóry głowy! Jestem na TAK.




Biovax, Glamour Diamond, maska - kolejny produkt z serii z diamentem, tym razem maska. Przeznaczona do wszystkich rodzajów włosów. Za zadanie ma wzmacniać i intensywnie regenerować, nawilżać oraz dodawać blasku. W składzie zawiera m.in. pył diamentowy - subtelnie rozdrobniony, nadaje włosom przepiękny, skrzący się blask - oraz minerały - nie tylko odżywiają i wzmacniają włosy, przywracając im siłę i blask, ale też zbawiennie działają na skórę głowy, wspomagając utrzymanie prawidłowego nawilżenia. Zalecane stosowanie co 3-5 dni na conajmniej 15 minut.

Gęsta, zamknięta w małym opakowaniu o pojemności 125 ml, z dodatkiem skrzących się drobinek. Świetnie rozprowadza się na włosach, nie spływa, subtelnie pachnie, niestety działaniem nie zachwyca, a przynajmniej mnie nie zachwyciła. Niby nawilża, niby wygładza i dodaje blasku, ale nie jest to efekt wow. Nie w moim przypadku. Być może u Was będzie lepiej. Trzeba próbować!




L'biotica, ProfessionalTherapy Express Dry Shampoo - ekspresowy suchy szampon do szybkiego i prostego odświeżenia włosów bez użycia wody. Przeznaczony do codziennego stosowania, dający natychmiastowy efekt i pachnący tropikalnymi owocami. Nie tylko odświeża, ale też dodaje włosom energii i delikatnie unosi je u nasady. 

Mój ulubieniec i wybawiciel. Działa ekspresowo i świetnie! W kilka sekund odświeża włosy, odbija od nasady i zagęszcza tym samym dodając im objętości. Zapach rzeczywiście jest tu tropikalny, przyjemny, długo utrzymuje się na włosach i nie drażni. Minusy? Trzeba dobrze go wyczesać inaczej pozostawia biały osad na włosach. Poza tym jest ekstra!



Jak widzicie 3 z 4 produktów naprawdę genialnie się u mnie spisały. Nie wiem czy będę regularnie do nich wracała ponieważ lubię testować nowości, ale powroty planuję na pewno. A jeśli mowa już o nowościach to niebawem zabieram się za testy duetu L'biotica - Professional Therapy Volume. Moje włosy zdecydowanie potrzebują objętości więc pokładam w tej dwójce ogromne nadzieje! 

Który z kosmetyków macie ochotę wypróbować? A może już je znacie?

20.4.17

Moje Kosmetyczne Hity

Wpis z ulubieńcami pojawiający się z dużym opóźnieniem to u mnie standard, ale podejrzewam, że już do tego przywykliście. Dziś ulubieńców całkiem sporo, ale cóż zrobić, po każdy z kosmetyków sięgałam z przyjemnością, wszystkie są godne polecenie więc nie mogłam żadnego pominąć. Ze względu na niemowlaczka czasu u mnie trochę mniej niż zawsze więc będzie krótko i szybko.







The Body Shop, Aloe Calming Foaming Wash - już od dawna zdecydowanie najbardziej preferuję łagodne preparaty do oczyszczania skóry twarzy, a ta pianka od TBS jest po prostu rewelacyjna. Łagodna, bezzapachowa i super puszysta. Otula skórę delikatną chmurką, myje, koi i oczyszcza. Nie ma tu mowy o przesuszaniu, czy podrażnieniach. Po jej zastosowaniu cera jest czysta, elastyczna oraz gotowa na dalsze zabiegi pielęgnacyjne, a ja nie wymagam nic więcej. 

Phenome, Rebalance Hair Wash -  marka doskonale wie jak robić kosmetyki w tym szampony. Ten przeznaczony jest do każdego rodzaju włosów oraz codziennego stosowania i bez obaw każdego dnia możemy go używać choć szybko przekonacie się, że nie ma takiej potrzeby. Super łagodny, oparty na wyselekcjonowanych składnikach nie tylko doskonale oczyszcza włosy oraz skórę głowy, ale działa też łagodząco i pielęgnuję. Włosy odzyskują blask, są zdecydowanie pogrubione - serio!,  odżywione i podatne na układanie, natomiast skóra głowy wyciszona i ukojona. Efekt można zauważyć już po pierwszym użyciu i to nie żart!

Aromatherapy associates,  Purifying Facial Scrub - niepozorny, a działa cuda! Oparty na glince, z zawartością delikatnych drobin z kolb kukurydzy i jojoba. Delikatnie masuje złuszczając przy tym martwy naskórek i odsłaniając zdrowszą, jaśniejszą i piękniejszą skórę. Wystarczy zaledwie chwila by cera odzyskała blask, była oczyszczona, rozjaśniona i gładka. Co więcej zawarta w  nim glinka działa na cerę kojąco, a jednocześnie oczyszcza i reguluje wydzielanie sebum jak maska. Polecam każdemu!



Alba 1913, Galeniczny Krem na rozstępy - gęsty, odżywczy krem o zapachu owoców leśnych, który nie tylko pielęgnuje, ale działa też leczniczo. Ja wdrożyłam go do swojej pielęgnacji dosłownie pod koniec ciąży gdy tylko zauważyłam pierwsze rozstępy nad pępkiem. Wcierany w skórę 2 razy dziennie pokazał, że ma moc. Rozjaśnił oraz spłycił istniejące już zmiany, a także zapobiegł powstaniu nowych. Ze względu na bardzo gęstą, odżywczą konsystencję wcieram go jedynie w brzuch. Jego zapach odprężą, a działanie zachwyca!

Resibo, Kojący Balsam do ust - kolejny kosmetyk Resibo w mojej kosmetyczce, który okazał się hitem. Tym razem mowa tu o magicznym balsamie do ust. Naturalny, pełen dobroczynnych składników jak ekstrakt z kiełków żółtej gorczycy, woski z mimozy, jojoby i słonecznika czy stewia nie tylko ekspresowo regeneruje i nawilża, ale działa też kojąco, podkreśla naturalną czerwień ust i je uwydatnia. Do tego kobieca, wygodna i higieniczna tubka, delikatny posmak mango i cóż chcieć więcej? Kupujcie i próbujcie. Nie zawiedziecie się, obiecuję!

Fridge by Yde, 3.2 Rose Water Tonic - toniki lubię i już, a do tych różanych pałam miłością szczególnie wielką. Ten od Fridge nie tylko pięknie pachnie i wpływa kojąco, nawilżająco i wzmacniająco na skórę, ale jest też naturalny i świeży. Bez alkoholu, konserwantów i innych niepotrzebnych składników. Co tu dużo pisać, używanie go to czysta przyjemność! Rano pobudza skórę, a wieczorem koi. Pozostaje tylko używać i rozwodzić się nie tylko nad działaniem, ale też zapachem.


Miało być krótko, a wyszło prawie jak zawsze. Co Wam wpadło w oko? Piszcie! :)
 
Szablon zrobiony przez CreativeLight.pl